82 rocznica zaślubin z morzem w Pucku

February 11th, 2002

W Pucku uroczyście obchodzono wczoraj 82 rocznicę Zaślubin Polski z Morzem. Wzięli w nich udział przedstawiciele duchowieństwa, Marynarki Wojennej, parlamentarzyści, samorządowcy, organizacje społeczne i kombatanckie.

- Wizyta generała Józefa Hallera w Pucku 10 lutego 1920 r. i symboliczne zaślubiny to akt historycznego połączenia wybrzeża z ojczyzną, który wciąż tkwi w naszej świadomości – mówił witając wszystkich na rynku Adam Zażembłowski, burmistrz Pucka. – My Kaszubi dołożymy wszystkich starań, by tu była Polska.

Wczorajsze uroczystości zainaugurowały kult błogosławionego księdza Władysława Miegonia, uczestnika wydarzeń zaślubinowych sprzed 82 laty, pierwszego kapelana Marynarki wojennej II RP. W puckiej farze doprawiona została msza św. w intencji ojczyzny i ludzi morza. W jej trakcie ks. biskup Zygmunt Pawłowicz poświęcił obraz bł. ks. Miegonia. Do urny na tablicy pamiątkowej włożono ziemię z Samborca, gdzie urodził się wyniesiony na ołtarze duszpasterz.
- To wzór człowieka, który w czasach ciemności, zła, wojny i przemocy był prawdziwym światłem, solą tej ziemi – mówił o błogosławionym biskup Pawłowicz.

Już tradycyjnie po mszy św. uczestnicy uroczystości przemaszerowali do portu rybackiego. Tu delegacje złożyły wiązanki kwiatów pod historycznym słupkiem upamiętniającym wydarzenia 10 lutego 1920 r.
Liga Morska i rzeczna jak co roku właśnie w Pucku nadała swoje najwyższe odznaczenia – Pierścienie Hallera.

Ks. Władysław Miegoń
Urodził się w Samborcu koło Sandomierza w 1892 r. Został wyświęcony na kapłana w 1915 r. Po odzyskaniu niepodległości wstąpił do wojska. Towarzyszył gen. Hallerowi wkraczającemu na Pomorze, został duszpasterzem marynarzy. Za udział w wojnie polsko-bolszewickiej otrzymał krzyż Virtuti Militari. W Gdyni zbudował kościół Marynarki Wojennej. Uczestniczył w 1939 r. w obronie Oksywia i Helu. Po kapitulacji dobrowolnie wybrał niewolę, chcąc być ze swymi żołnierzami. Został zamęczony w obozie koncentracyjnym w Dachau. Wyniesiony na ołtarze przez papieża Jana Pawła II w 1999 r.
Portret ks. Miegonia autorstwa Jana P. Dettlaffa

Autor artykułu: (mid)

6 lat temu zginął Irek Regliński

February 11th, 2002

Sześć lat mija dzisiaj od tragicznej śmierci Irka Reglińskiego. Zginął on, wypadając z kolejki SKM w Gdańsku. Wcześniej był bity przez grupę młodych podpitych ludzi. Sąd uznał ich winę, a potem dwójkę ze skazanych… wypuścił na wolność.

- Czas goi rany. Nieprawda – mówi Joanna Reglińska, matka Irka. – Są takie rany, które nigdy się nie zabliźniają. Mój syn zginął bez powodu. I z tym nigdy się nie pogodzę. Nie mogę się też pogodzić z faktem, że sąd wypuścił dwójkę zabójców na wolność…

11 luty 1996 roku. Wczesnym rankiem 22-letni Irek Regliński, student medycyny, jedzie ze swoją dziewczyną kolejką SKM. Znajduje się w niej także grupa podpitych młodych ludzi, która wraca z dyskoteki. Wśród nich są Ireneusz R., Daniel L., Maciej T. i Anna A. Właśnie ona – w opinii sądu – prowokuje całe zajście. W wagonie zaczepia Irka i jego dziewczynę słowami: ,Love story się skończyło!”. Potem jest jeszcze stek wyzwisk. Irek każe jej odejść. Anna A. idzie do kolegów. Rzuca do nich: ,Chłopak się burzy”. Wracają do Irka. ,To ten!” – wskazuje Anna A. W przedsionku dzielącym wagony napastnicy biją Irka. Anna A. mówi do jego dziewczyny: ,Było się pultać?”. Ktoś otwiera drzwi od wagonu. Irek traci równowagę albo zostaje wypchnięty z pociągu. Leci na zewnątrz. Razem z nim jeden z napastników. Student ginie na miejscu koło stacji Gdańsk-Przymorze. Jego prześladowca umiera w szpitalu.

Policja zatrzymuje napastników. Zasiadają na ławie oskarżonych, najpierw w Sądzie Wojewódzkim, potem apelacyjnym, następnie okręgowym i znów apelacyjnym. Sprawa od lutego 1996 roku ciągnie się do 5 grudnia zeszłego roku. Dopiero wtedy gdański Sąd Apelacyjny wydaje prawomocny wyrok: Ireneusz R. i Daniel L. po osiem lat więzienia, Maciej T. – sześć lat, Anna A. – siedem lat.
Waldemar Płóciennik, sędzia sprawozdawca: Ona wywołała to zdarzenie. Sama wykrzykiwała agresywne słowa zachęty do bicia Reglińskiego. Irek zginął bez powodu. Kary dla sprawców nie są łagodne.
Joanna Reglińska: Zabili Irka, a odpowiadali za pobicie. To nie było pobicie, to było zabójstwo! Ja nie mam pretensji do konkretnych sędziów. Mam żal do całego systemu. To wymiar niesprawiedliwości.

,Kary nie są łagodne”, ale 5 grudnia, tuż po rozprawie, Maciej T. i Anna A. opuszczają sąd już bez kajdanek. Odsiedzieli bowiem większość swojej kary i nie można przedłużać trwającego od lutego 1996 roku aresztu tymczasowego.
Policjant z eskorty do Anny A.: Młoda, jesteś wolna. Do domu.
Joanna Reglińska: Dobrze, że tego nie widziałam. Nie dałam wtedy rady iść do sądu, a Irek… On już nie wróci do domu.
Anna A. i Maciej T. teoretycznie mogą wrócić do więzienia, aby odbyć tam pozostałą część kary.
Prokurator X (nie chce podać nazwiska): Wiem, że oboje są jeszcze na wolności. Czy trafią za kratki? Więzienia są przepełnione. Komentować prawomocnego wyroku i decyzji ,apelacji” o zwolnieniu nie mogę.
Joanna Reglińska: Od Anny A. i Macieja T. oraz pozostałej dwójki nigdy nie usłyszałam słowa ,przepraszam”. Podobnie od ich rodzin. To oni wszyscy uważają się za ofiary policji, prokuratury i sądu.

Irek, gdyby dożył dzisiejszego dnia, byłby już lekarzem. Może ożeniłby się, miał dzieci. Dzisiaj pewnie nie zabraknie kwiatów na jego grobie.
Kolega Irka: Ja nie jestem radykałem. Nie chodziło o to, aby skazać oprawców Irka na śmierć. Ale trudno pogodzić się, że Anna A. i Maciej T. mogą świętować święta czy ,Walentynki” na wolności. Irek też je lubił…
Joanna Reglińska: Takie dni jak ,Walentynki” są szczególnie bolesne. Ostatnio kupowałam kwiaty dla Irka. Ktoś się dziwił, że tak dużo. Co ja mu mogłam powiedzieć?
Anna A., gdy w gmachu Sądu Apelacyjnego mijali ją dziennikarze, pokiwała tylko ręką. Rozmawiać nie chciała.

Kolejna taka sprawa
Latem 1998 roku na plaży we Władysławowie zginął 25-letni Piotr Woźniak. Skatowało go trzech młodych mężczyzn, skinów z Warszawy. Napastnicy bili go, leżącego kopali, a jeden z nich skoczył mu na głowę. Podobnie jak w przypadku Irka Reglińskiego, sąd uznał, że nie było to zabójstwo, ale pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Teraz sprawa – na mocy decyzji Sądu Apelacyjnego – drugi już raz toczy się przed gdańskim Sądem Okręgowym. Tak samo było w przypadku sprawy śmierci Irka Reglińskiego. Jest też inne podobieństwo. Jeden z oskarżonych, Przemysław Sz., też został wypuszczony na wolność. Jego rodzina wpłaciła bowiem kaucję i mężczyzna został poddany policyjnemu dozorowi.

Autor artykułu: (DL)

“Mała Steinberg” w słupskim teatrze

February 11th, 2002

W bardzo ciekawej scenerii wystąpiła Krystyna Janda ze swoim najnowszym monodramem pt. “Mała Steinberg” autorstwa Lee Halla. Aktorka zagrała rolę 9 letniej, autystycznej dziewczynki, chorej na raka. Janda poruszała się po niewielkim terenie wyznaczonym przez podświetlone płyty imitujące szpitalne łóżko. Sceneria sprawiała, że widzowie faktycznie widzieli małą dziewczynkę, a nie dorosłą kobietę.

Monolog jaki prowadziła Janda na scenie wcielając się w postać chorego dziecka był wzruszający. Przez cały czas trzęsące się ręce, załamujący głos nadawał widowisku bardzo realnego kształtu. Dziecko mówiące z taką bezpośredniością o zbliżającej się śmierci, jego niemoc pogodzenia się z wyrokiem losu, jego widzenie świata i ludzi to rzeczy, które poruszają publiczność i jeszcze długo po zakończeniu spektaklu nie dają o sobie zapomnieć.

Warszawskie przedstawienie firmuje Teatr “Studio”. Tekst Lee Halla przetłumaczyła Elżbieta Woźniak. Spektakl wyreżyserowany przez Krystynę Jandę powstał pod opieką artystyczną Zbigniewa Brzozy, a znakomitą scenografię zaprojektowała Katarzyna Sobańska.

Autor artykułu: JJ

Wójt człowiekiem roku w plebiscycie “Dziennika Bałtyckiego”

February 8th, 2002

Andrzej Wyrzykowski, wójt gminy Przodkowo został Człowiekiem Roku 2001 w plebiscycie “Dziennika Bałtyckiego” na najpopularniejszą postać powiatu kartuskiego.

Wczoraj w restauracji “Damroka” na os. Wybickiego w Kartuzach odbyła się uroczysta gala podczas której ogłosiliśmy oficjalne wyniki plebiscytu – Złotą Dziesiątę najbardziej popularnych ludzi, wytypowanych przez naszych Czytelników. Łącznie Czytelnicy zgłosili aż 465 kandydatur do zaszczytnego miana Człowieka Roku 2001.
Najwięcej głosów poparcia otrzymał Andrzej Wyrzykowski, wójt gminy Przodkowo. Zdobył on aż 13 847 punktów i został zwycięzcą “Homo popularis”.

Nasz laureat od 17 lat mieszka w Przodkowie. Ma żonę Lidię oraz dwoje dzieci. Za jego kadencji dokończona została budowa hali sportowej. Teraz wójt marzy o pięknym hoteliku z basenem.
Oprócz niego uhonorowaliśmy dziewięć innych osób, które otrzymały największe poparcie i znalazły się w gronie Złotej Dziesiątki. Są to: ks. Bogdan Lipski, proboszcz parafii św. Katarzyny w Stężycy (otrzymał 10 819 pkt), ks. Waldemar Piepiórka, kustosz sanktuarium Królowej Kaszub w Sianowie (10 410 pkt), Dariusz Makowski, lekarz ze Stężycy (7503 pkt), Jan Czapiewski, dyrektor firmy Radbur z Somonina (6009 pkt), Franciszek Kwidziński, kierownik zespołu “Kaszuby”(5144 pkt), ks. Marek Trybowski, proboszcz parafii św. Wojciecha w Kartuzach (5144 pkt), Jolanta Szutenberg, stomatolog z Sianowa (4156 pkt), Maria Wenta, działaczka kaszubska z Koloni (3639 pkt) oraz Ireneusz Drążkowski, radny gminy Przodkowo (3612 pkt).

Wszyscy laureaci otrzymali specjalne rzeźbione statuetki, bukiety kwiatów ufundowane przez Danutę Zaremba, a także torciki z cukierni Markiza w Żukowie z ich podoboiznami oraz pakiety “Dziennika Bałtyckiego”. Starosta kartuski, Janina Kwiecień wręczyła wszystkim listy gratulacyjne, a pierwszym trzem laureatom puchary. Muzycznie imprezę uświetnił duet Ania Gorlikowska oraz Arkadiusz Socha, a także bazuniści ze Sznurków. Fotoreportaż z gali zamieścimy w nastąpnym numerze.

Autor artykułu: (AT)

Sześciolatek zginął przygnieciony do drzwi

February 8th, 2002

6-letni chłopiec zginął, kiedy próbował otworzyć swojemu ojcu drzwi do garażu.

Do zdarzenia doszło w środę około godziny 23 w Kramarzynach, gm. Tuchomie. Czesław K., mieszkaniec Kramarzyn wrócił do domu swoją ciężarówką marki KIA, którą rozwoził butle gazowe. Próbował wycofać auto do garażu. Z domu wybiegł jego syn. Chciał otworzyć mu drzwi do garażu. Auto na piaszczystym, nieutwardzonym podłożu zsunęło się wprost na drzwi, przygniatając chłopca. 6-latek zginął na miejscu.
Ojciec chłopca próbował go ratować, aż do przyjazdu pogotowia. Kiedy pogotowie zabrało chłopca, ojciec, prawdopodobnie w szoku, oddalił się z miejsca wypadku i kiedy przyjechała policja, nie było go w domu.
Wczoraj od rana w Prokuraturze Rejonowej w Bytowie trwały przesłuchania w tej sprawie.
Mieszkańcy Karamarzyn są wstrząśnięci tym co się stało.
- Wypadek zdarzył się w nocy, tylko słyszałam od sąsiadki, że dziecko nie żyje – mówi starsza mieszkanka Kramarzyn.
- Rodzina K. to bardzo spokojni i dobrzy ludzie. Mieszkają w naszej wsi dopiero od 2 lat. Wybudowali sobie tutaj niedawno dom. Nie wszystko zdążyli nawet wykończyć – mówi jeden z mieszkańców wsi. – Z tego co wiemy, chłopiec wybiegł z domu, bo nie mógł się doczekać się powrotu ojca. Chciał mu pomóc. To straszna tragedia dla wszystkich.

Ojciec przesłuchany
Mówi Jan Zborowski, prokuratur rejonowy w Bytowie:
Wczoraj przesłuchanych zostało kilka osób w tej sprawie. Ojciec ma postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci swojego dziecka. Mężczyzna w trakcie manewru cofania przycisnął swojego syna samochodem do drzwi garażu, czym spowodował jego śmierć. Ustalamy okoliczności, w jakich doszło do tego zdarzenia. Czesławowi K. za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Autor artykułu: (GG)

Gedania – Nafta Gaz Piła

February 8th, 2002

Cztery kolejki spotkań pozostały do zakończenia rundy zasadniczek w serii A pierwszej ligi siatkarek. Gedania Gdańsk jeszcze nie zapewniła sobie miejsca w czołowej ósemce, mając przewagę dwóch zwycięstw nad dziewiątym Nike Węgrów.

Niemniej podopieczne trenera Jerzego Skrobeckiego powinny na luzie przystąpić do sobotniego meczu z mistrzem kraju i liderem tabeli – Naftą Gaz Piła. W innym wypadku niespodziankę należy wykluczyć. Mecz rozpocznie się w sobotę, o godz. 17 we wrzeszczańskiej hali przy ul. Kościuszki. Z pewnością nie zabraknie kibiców, bowiem okazja obejrzenia wizytówki klubowej w polskiej siatkówce kobiecej, być może w tym sezonie już się nie nadarzy. Przypomnijmy, że Nafta awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń i 14 bm. rozegra pierwszy mecz z RC Cannes w Pile.

- Trudno dopatrzyć się słabszych punktów w teamie trenera Jerzego Matlaka – mówi gdański szkoleniowiec. – Zresztą wystarczy spojrzeć na miejsce w tabeli. Niemniej niespodzianki w sporcie się zdarzają. Szukamy rozwiązań taktycznych, które pozwoliłby skutecznie stawić czoło przeciwnikowi. Dziewczyny znajdują się w dobrej dyspozycji.
Zdaniem Skrobeckiego Nafta to modelowy jak na polskie warunki zespół, który może także sporo zwojować w Europie.

- Doświadczona rozgrywająca Irina Archangielska. Kilka zawodniczek mierzących powyżej 190 cm. M.in. wszechstronna Maria Liktoras. Wreszcie skuteczna libero. W sumie drużyna bez słabych punktów, dlatego nasza przegrana nie będzie żadną tragedią – dodaje Skrobecki.
W podstawowej szóstce Nafty, obok Archangielskiej i Liktoras, wybiegają regularnie Joanna Mirek, Irina Beżenar, Tatiana Bunak i Agnieszka Orłowska.

Autor artykułu: Maciej Polny

Nowe centra rehabilitacji

February 8th, 2002

W tym roku planuje się realizację 22 przedsięwzięć z myślą o niepełnosprawnych mieszkańcach powiatu starogardzkiego. Odbędzie się to przy dofinansowaniu PFRON, w ramach programu pod nazwą Domino.

Przede wszystkim powstawać mają Centra Aktywnej Rehabilitacji i Terapii. Budowa tych placówek rozpocznie się m.in. w Kleszczewie koło Zblewa i w Kopytkowie, koło Smętowo. Ponadto będą kontynuowane budowy centrów w Osieku i Starogardzie.
Przychodnie lekarskie w Skórczu i Starogardzie mają otrzymać pieniądze na instalacje wind. Planuje się też przystosować Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Starogardzie dla potrzeb Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Placówka zacznie tam działalność 1 września br.
Na dziś zaplanowano w Starostwie Powiatowym w Starogardzie spotkanie z realizatorami programowych zadań.
- Zawrzemy wstępne porozumienia pomiędzy powiatem i poszczególnymi realizatorami programu w gminach – informuje Magdalena Forc, zastępca pełnomocnika starosty starogardzkiego ds. niepełnosprawnych. – Realizatorzy, po wypełnieniu stosownego wniosku, będą potem przystępowali do negocjacji z pomorskim oddziałem PFRON, dotyczących planowanych na ten rok zadań.

Co to jest

Domino to program Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Powiat starogardzki, jako jedyny w województwie pomorskim, zwyciężył rok temu w konkursie na jego realizację. W latach 2001-2003, powiat otrzyma 3 mln zł na ten cel, po 1 mln zł rocznie. Dofinansowanie z programu sięga 65 proc. kosztów danego przedsięwzięcia, a resztę musi pokryć realizator. W ub.r., w ramach programu, podjęto 14 zadań na terenie powiatu starogardzkiego.

Autor artykułu: (M.J.)

Historia pewnej miłości

February 8th, 2002

- Chciałem złożyć w szkole pismo ze skargą na uczennicę i zostałem wyrzucony przez dyrektora – twierdzi mieszkaniec Starogardu. Chodzi o miejscowy Zespół Szkół Ekonomicznych. 26-letni Jarek chce, aby Rada Pedagogiczna placówki wyciągnęła konsekwencje wobec jego byłej dziewczyny, Beaty.

Przyszedłem z pismem w tej sprawie, ułożonym wspólnie z prawnikiem – opowiada Jarek. – Dyrektor spojrzał pobieżnie na kartkę i kazał mi natychmiast wynieść się z gabinetu. Byłem uprzejmy, a potraktowano mnie jak chuligana.

Na pięści pod blokiem

Sprawa dotyczy bijatyki, która miała miejsce w zeszłym roku, na jednym ze starogardzkich osiedli. Przed blokiem, w którym mieszka Jarek doszło do konfrontacji pomiędzy nim i jego byłą dziewczyną, będącej tam w towarzystwie dwóch koleżanek i trzech kolegów.
- Zostałem zaatakowany przez mężczyzn i broniąc się złamałem jednemu z nich szczękę – przyznaje Jarek.
Ranny mężczyzna poczuł się pokrzywdzony i zgłosił policji, że został pobity przez Jarka. Potem sprawa trafiła do prokuratury. Sprawę przeciwko Jarkowi jednak umorzono, a w uzasadnieniu postanowienia prokuratura czytamy, że mieszkaniec działał w obronie koniecznej “odpierając pozbawiony uzasadnienia zamach”. Zdarzenie, według prokuratury, zostało “sprowokowane przez Beatę i jej znajomych – w tym pokrzywdzonego” (mężczyzny, który doznał złamania szczęki). Ponadto stwierdzono, że poszkodowany był w dniu zdarzenia pod wpływem alkoholu.

Argumenty dyrektora

Jarek, kiedy otrzymał postanowienie prokuratury poszedł z pismem do Zespołu Szkół Ekonomicznych. Dyrektor, Jerzy Jakubowski, twierdzi że nie przyjął pisma, bo jego ton go obraża – chodzi m.in. o domaganie się w nim wyciągnięcia konsekwencji przez Radę Pedagogiczną wobec uczennicy. Mieszkaniec może jednak złożyć pismo w sekretariacie szkoły, choć dyrektor zapowiada, że zostanie ono rozpatrzone negatywnie.
- To są osobiste sprawy pomiędzy tym panem i jego byłą dziewczyną, nie mogę się w to wtrącać jako dyrektor, szkoła tak samo – wyjaśnia Jerzy Jakubowski. – Nie zajmiemy się tym także dlatego, że prokuratura nie powiadomiła nas o postępowaniu w tej sprawie. Nie mogę opierać się na piśmie tego pana i jego relacji ze zdarzenia, tym bardziej, że uczennica przedstawiła nam całkowicie inaczej przebieg wydarzeń.
Dyrektor argumentuje także, że trwa reforma, ma 1200 uczniów w szkole i są ważniejsze sprawy niż ta.

Odeszła od Jarka

Beata zdaje w tym roku egzamin maturalny. Dyrektor Jakubowski twierdzi, że nie sprawia kłopotów w szkole i uczy się całkiem dobrze. Jej zdaniem, Jarek po prostu nie mógł się pogodzić z tym, że po 6 latach znajomości odeszła od niego.
- Miałam już go dosyć, nie czułam się z nim dobrze i w końcu odeszłam – opowiada Beata. – Potem wydzwaniał do mnie przez dłuższy czas i nie dawał mi spokoju.
Była dziewczyna Jarka nie zgadza się z uzasadnieniem postanowienia prokuratury.
- Zdarzenia na osiedlu wyglądały zupełnie inaczej – stwierdza. – Nikt go nie zaczepiał pod blokiem, to on pierwszy podszedł do nas, kiedy wracaliśmy ze znajomymi z grilla. Chciałam go uspokoić, bo był nerwowy, ale nie prowokowaliśmy bójki.

Żart naczelnika

Jarek poinformował o rozmowie z dyrektorem Starostwo Powiatowe w Starogardzie, które jest organem prowadzącym szkół ponadgimnazjalnych. Naczelnik Wydziału Edukacji, Marek Gabriel, zażartował w rozmowie z Jarkiem, że skoro złamał szczękę przeciwnikowi to jest lepszym bokserem.
- Ale mówiąc już serio, to nie możemy jako starostwo mieszać się w tę sprawę – uważa Marek Gabriel. – Szkoła również, bo nie jesteśmy stroną w sprawie. To jest historia o zawiedzionej miłości. Są to osobiste problemy tego pana i nic nam do nich, lecz oczywiście udzielimy mu pisemnej odpowiedzi w tej sprawie.
Jarek jest rozgoryczony sposobem potraktowania jego problemu przez szkołę i urząd.
- Wygląda na to, że zwykły, przeciętny mieszkaniec nic nie wskóra z ludźmi na stanowiskach, nikogo nic nie obchodzi – stwierdza Jarek. – W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak zacząć procesować się w sądzie z osobami, które mnie pobiły.

Autor artykułu: (P.K.)

Czterech wielkich Kociewiaków

February 8th, 2002

Profesor Maria Pająkowska-Kensik ze Świecia, Jan Ejankowski z Piaseczna i Ryszard Szwoch ze Starogardu, otrzymali brązowe medale “Chwalba Grzymisława”.

Medal otrzymał też prof. Paweł Wyczyński z Zelgoszczy, mieszkający obecnie w Kanadzie, które jest piewcą Kociewia m.in. na łamach swoich książek. W jego imieniu nagrodę odebrała siostrzenica profesora, Grażyna Olszowy. Medal, będący podziękowaniem za pracę szczególnie zasłużonym dla regionu, wręczono po raz pierwszy w dziejach regionu.
- To historyczna chwila, gdyż jesteśmy pierwszymi laureatami i rodzi się nowa tradycja – mówił Ryszard Szwoch, redaktor naczelny magazynu “Zapiski Kociewskie”. – Książe Grzymisław był tym władcą, który w średniowieczu wprowadził nazwę wielu kociewskich miejscowości do dokumentów. Tak zaczęła się nasza pisana historia. I “Chwalba Grzymisława” zobowiązuje nas do lepszej pracy dla regionu i jego mieszkańców.
Wzruszeni byli też prof. Maria Pająkowska-Kensik, znana np. jako autorka “Małego słownika kociewskiego” oraz Jan Ejankowski, który jest m.in. organizatorem odbywających się co roku w Piasecznie przeglądów kociewskich zespołów folklorystycznych.
Pomysł nagradzania medalem narodził się jeszcze podczas I Kongresu Kociewskiego, w 1995 r.
- Medal ten ma za zadanie jednoczyć cały region, jego ziemie i mieszkańców – wyjaśnia Andrzej Grzyb, prezes Federacji Stowarzyszeń i Związków “Kociewska Więźba” i starosta starogardzki.

Z całego regionu

Do Chwalby Grzymisława nominowanych było 9 regionalistów z powiatu starogardzkiego: Ryszard Szwoch, Antoni Górski i Bernard Janowicz z powiatu starogardzkiego; prof. Maria Pająkowska-Kensik, Stanisława Kuffel i Gertruda Woźnicka z powiatu świeckiego; Jan Ejankowski, Emilia Rulińska i Roman Landowski z powiatu tczewskiego.
Mieszkający w Kanadzie prof. Paweł Wyczyński był jedynym nominowanym do nagrody, spośród osób sławiących region poza Ojczyzną.

Autor artykułu: (M.J.)

Z e-mailem na skargę

February 7th, 2002

Od wczoraj możemy składać skargi i wnioski na działanie administracji w formie elektronicznej. Na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów e-mail stał się identycznym rodzajem dokumentu, jak list, telegram lub faks, czy ustne zeznanie do protokołu.

- Mimo braku przepisów w tej kwestii załatwiliśmy już jedną skargę złożoną do nas w formie poczty elektronicznej – mówi Helena Łukowska, kierownik Referatu Skarg i Interwencji Urzędu Miasta w Gdyni. – Mimo, że była skierowana do nas w formie nieoficjalnej nadaliśmy jej bieg urzędowy.
- Nie kierowano do nas spraw za pośrednictwem Internetu – mówi Czesław Lejnik, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Słupska. – Członkowie władz miejskich – z reguły – przyjmują skargi osobiście. Rozmowa jest o wiele lepszą formą komunikacji.
Jak dodaje rzecznik słupskiego magistratu władze samorządowe są przygotowane do przyjmowania wniosków za pośrednictwem poczty elektronicznej. Problemem jest jednak to, czy mieszkańcy są na to przygotowani.

Pojawiają się jednak wątpliwości natury prawnej. Aby przyjąć skargę konieczne jest podanie swoich danych osobowych oraz złożenie własnoręcznego podpisu pod dokumentem. Nie jest to możliwe obecnie, gdyż ustawa o podpisie elektronicznym wchodzi w życie w sierpniu.
? Warunkiem koniecznym przyjęcia petycji jest własnoręczny podpis złożony pod skargą – twierdzi Józefa Ozga, wicedyrektor Izby Skarbowej w Gdańsku. – Na tej podstawie można ustalić, że osoba skarżąca jest osobą uprawnioną do jej złożenia. Ustawa o podpisie elektronicznym, zrównująca status podpisu odręcznego i cyfrowego wchodzi w życie w sierpniu tego roku. W chwili obecnej nie ma zatem możliwości pełnej realizacji nowego rozporządzenia z uwagi nie tylko na przepisy.

Autor artykułu: Dariusz Łomowski